sobota, 13 września 2014

Krak des Chevaliers - zamek krzyżowców u "Wrót Syrii"

 



















Położenie i widok satelitarny Krak des Chevaliers




Wzdłuż wschodniego wybrzeża morza Śródziemnego ciągnie się niemalże nieprzerwana podwójna linia wzgórz i gór, oddzielająca tereny nadmorskie od bliskowschodniego interioru. "Niemalże", gdyż pomiędzy górami Liban i Antyliban na południu, a górami an-Nusajrija i Zawija na północy, leży tzw. przerwa Homsu (lub przerwa Akkaru). Jest to  relatywnie płaska przełęcz, złożona z doliny rzeki Nahr al-Kabir al-Janoubi (biegnącej ze wschodu na zachód i uchodzącej do morza Śródziemnego) oraz doliny Orontesu (płynącego na tym odcinku ku północy), kończącej się na równinie, na której leży do tej pory miasto Homs. Przerwa ta, zwana często "Bramami Syrii", w dawnych czasach była jedną górską drogą prowadzącą z i do wybrzeża czynną cały rok. Jak przystało na najważniejsze strategicznie miejsce w regionie, jej zbocza upstrzone są zamkami z różnych okresów, mających na celu bronić do niej dostępu. Jednym z najlepiej zachowanych i najciekawszych, jest Krak des Chevaliers.
Widok z południowego zachodu na Krak des Chevaliers
W połowie lipca 1099 wojskom I wyprawy krzyżowej udało się zdobyć Jerozolimę, ostateczny cel krucjaty. Choć do tego czasu oddziały krzyżowców stopniały do mniej niż 10% ich pierwotnego stanu, to i tak wojska starczyło  w zupełności do zabezpieczenia granic nowo zdobytych ziem. Klęska pod Antiochią zniechęciła Turków seldżuckich do dalszych walk, natomiast pośpiesznie sformowana przez Fatymidów odsiecz Jerozolimie została szybko rozbita pod Askalonem.
Podbite tereny podzielono na cztery części: najpierw, w 1097 roku, powstało hrabstwo Edessy, a po bitwie pod Askalonem powołano do życia królestwo Jerozolimskie, księstwo Antiochii oraz hrabstwo Trypolisu. W skład górzystego hrabstwa Trypolisu wchodził m.in. żyzny teren przerwy Homsu; jego wschodni kraniec musiał zostać jak najszybciej ufortyfikowany, gdyż wychodził  bezpośrednio na zajęty przez Turków seldżuckich Homs.
Blisko wschodniego krańca doliny, na szczycie 650 metrowego wapiennego wzgórza już od 1030 roku n.e. istniała ufortyfikowana kurdyjska osada, przebudowana później na zamek (Hisn al Akrad; dosłownie Zamek Kurdów). W 1099 roku muzułmańskie wojska stacjonujące w zamku zaatakowały forpocztę wojsk Rajmunda IV z Tuluzy, jednego z przywódców I krucjaty, jednak opuściły fortyfikację zanim krzyżowcy doszli pod jej mury. W 1110 roku Tankred, książę Galilei, obsadził zamek żołnierzami i włączył go w linię obronną chroniącą hrabstwo Trypolisu i królestwo Jerozolimy przed najazdami z wnętrza lądu. Wkrótce okazało się, że strzeżenie długich granic państw krzyżowców było niezwykle trudne i wiązało dużą liczbę wojska, przez co ich skuteczne wykorzystanie w trakcie walk było stanowczo utrudnione; trzeba było znaleźć inny sposób na zapewnienie bezpieczeństwa.
Jeszcze przed I krucjatą w Ziemi Świętej zakładano stowarzyszenia zakonne pełniące różnorodne funkcje; jednym z nich było nieformalne bractwo działające przy szpitalu św. Jana Chrzciciela, którego celem była tak pomoc chorym, jak i chrześcijańskim pielgrzymom. Pomoc bractwa w czasie I wyprawy krzyżowej i w pierwszych latach konsolidacji władzy krzyżowców nad nowo podbitymi terenami nie przeszła bez echa - w 1113 roku Papież oficjalnie uznał organizację już jako zakon rycerski. Nazwani zostali Zakonem Szpitalników (lub też Zakonem Joannitów); w ciągu kolejnych kilku dekad otrzymali liczne nadania w królestwie Jerozolimy, a później także w hrabstwie Trypolisu. Ówczesny hrabia Trypolisu, Rajmund II, przekazał Szpitalnikom wiele warowni (m.in. w 1142 roku Hisn al Akrad i tereny wokół niego) i zagwarantował ich zakonowi szerokie prawa.
Wraz z nadaniem zakonowi Hisn al Akrad (zwanego od tej pory Crac de l'Ospital- zamkiem Szpitalników) rozpoczęto na terenie zamku szeroko zakrojone prace budowlane, mające na celu uczynienie z niego potężnej i nowoczesnej fortecy, mogącej pomieścić tysiące rycerzy, a także sprawnie działającego centrum administracyjnego. Wraz z siostrzanym zamkiem Gibelacar po północnej stronie przerwy Homs miał zabezpieczać hrabstwo Trypolisu przed muzułmańskimi najazdami i być bazą dla nękających muzułmanów wojsk krzyżowców.
Prace budowlane trwały aż do trzęsienia ziemi w 1170 roku, w wyniku którego ucierpiała jedynie kaplica zamkowa. Zamek został szczęśliwie ukończony- w samą porę, tuż przed czekającą  krzyżowców katastrofą. Co prawda w 1163 roku udało się odeprzeć atak Nur ad-Dina, muzułmańskiego władcy Syrii, lecz wkrótce został on zastąpiony przez o wiele groźniejszego wroga: Saladyna. Saladyn, jako władca Egiptu i Syrii, posiadał znacznie większe zaplecze ekonomiczne niż Nur ad-Din, a jako obrońca Kairu przez agresją krzyżowców cieszył się w świecie muzułmańskim powszechnym szacunkiem.
Choć pierwsze kampanie Saladyna przeciwko królestwu Jerozolimy nie przyniosły rezultatów, to jednak za każdym razem jego wojska zapuszczały się coraz głębiej na tereny kontrolowane przez krzyżowców. W 1180 roku jego oddziały wkroczyły na tereny hrabstwa Trypolisu, rabując i paląc napotkane osady; wojska krzyżowców nie wydały mu otwartej bitwy, zamykając się w murach swoich zamków. Saladyn nie mógł w pełni przejąć regionu bez wieloletniego oblegania tych fortec, na co nie był przygotowany, wycofał więc swoje wojska ze splądrowanych ziem. Kolejna kampania Saladyna, o wiele lepiej wyposażona, zmiażdżyła w 1187 roku opór królestwa Jerozolimy. Następnym jego celem, po świętym mieście, okazał się Crac de l'Ospital. Jednak musiał odstąpić od oblężenia - zamek okazał się świetnie przygotowany na taką ewentualność.
W kolejnych latach Crac de l'Ospital stał się jednym z najważniejszych zamków Szpitalników, z którego zakonnicy wyruszali do okolicznych miast Hamy i Homsu, zmuszając ludność do płacenia trybutu zakonowi. Zamek został rozbudowany o kolejny pierścień murów, zyskując wygląd znany współcześnie.
Dobra passa Szpitalników przeminęła w połowie szóstej dekady XIII wieku, kiedy to ucichły w końcu walki o schedę po imperium Saladyna; muzułmanie powoli jednoczyli się, coraz częściej nękając okolice Crack de l'Ospital. Ostateczny cios zadał Mamelucki władca Egiptu, sułtan Bajbars - w 1271 roku pomaszerował on na zamek i oblegał go przez kilka tygodni. W  krótkim czasie, w wyniki ostrzału mangonel, podkopywania fundamentów i częstych rajdów na mury, padła zewnętrzna linia obrony; Szpitalnicy wycofali się do wewnętrznej fortecy gotowi dalej bronić zamku.  Poddali się jednak, gdy oblegający doręczyli im rzekome pismo od Wielkiego Mistrza zakonu, nakazujące zaniechanie walki.
Choć pismo okazało się podróbką, to fortel ów pozwolił Bajbarsowi na szybkie zdobycie jednej z najlepiej bronionych fortec na Bliskim Wschodzie. Mamelucy odbudowali Crac de l'Ospital, przy okazji zamieniając kaplicę na meczet, jednak wraz z upadkiem hrabstwa Trypolisu cała budowla straciła swoje strategiczne znacznie. Po okresie użytkowania przez muzułmanów ( nie wiadomo, jak długo on trwał) została ona ostatecznie opuszczona; okazjonalnie tylko zamieszkiwali ją lokalni wieśniacy.
Świat przypomniał sobie o zamku dopiero w XIX; na początku XX wieku wraz z badaniami kolejnych europejskich uczonych powstały specjalizacje  w naukach historycznych zajmujące się fortyfikacjami wzniesionymi za czasów wypraw krzyżowych. Właśnie wtedy do zamku przylgnęła jego współczesna nazwa - Krak (Crac) des Chevaliers, czyli „zamek rycerzy”. W latach trzydziestych XX wieku Francuzi przejęli pieczę nad zamkiem, prowadząc szeroko zakrojone prace rekonstrukcyjne (nie prowadzono jednak na obszarze twierdzy żadnych badań archeologicznych). Po dekolonizacji Bliskiego Wschodu Krak des Chevaliers stał się bardzo popularnym, aż do wybuchu w 2011 roku wojny domowej,  miejscem turystycznym w Syrii.
(Po lewej) widok ze strzelnicy na akwedukt (Po prawej) wejście do zamku




(Po lewej) widok na południowy odcinek zewnętrznych murów i fragment fosy (Po lprawej) dawne stajnie wewnątrz fortyfikacji przybramnych
Zewnętrzna linia murów, wzniesiona dopiero w XIII wieku, oplata dookoła starszy zamek z XII wieku, jednak jest od niego niezależna - obie linie nie mają wspólnych elementów (dzięki temu, po upadku zewnętrznej linii obrony w 1271, wewnętrzna mogła dalej bronić się przed najeźdźcami). Umocnienia zewnętrzne dzielą się na dwie części - akwedukt doprowadzający wodę i baszty  zabezpieczające fortecę od strony południa, oraz mury o 9 metrowej wysokości.
Krak des Chevalires wykorzystywał w pełni swoje usytuowanie na szczycie wzgórza - od północy, wchodu  i zachodu zbocza opadały stromo ku dolinom rzecznym, utrudniając (choć nie uniemożliwiając) dostęp do fortecy. Najbardziej narażoną na atak była zatem południowa ściana zamku. Prawdopodobnie, południowy, wyższy odcinek zewnętrznych murów, z akweduktem i basztami, powstał jako  pierwszy;  zamierzano  rozszerzyć pierwotną bryłę zamku na południe, dodające m.in. dodatkowe miejsce na stajnie i magazyny. Jednak w trakcie budowy zmieniono plany i stworzono niezależną linię umocnień;  południowy odcinek dodatkowo oddzielono od zamku wewnętrznego niewielką fosą, używaną także jako otwarta cysterna (parę lat temu przypominającą zarośnięte, zielone bagno, widoczne na zdjęciu po lewej).
Zachodni odcinek murów zewnętrznych
Okrągłe wieże zewnętrznych murów, ostro wychodzące poza obręb linii, są ewenementem w budownictwie obronnym krzyżowców - co prawda takie rozwiązanie zastosowano już pod koniec XII wieku we Francji, ale aż do końca XIII wieku było ono raczej wyjątkiem niż regułą nawet w Europie. W połączeniu z równo i gęsto rozsianymi otworami strzelniczymi plan ten pozwał na ostrzał całego obszaru wokół murów i praktycznie nie zostawiał martwego pola, które najeźdźcy mogliby wykorzystać.

Umieszczono tylko po jednej bramie w każdej z linii obrony - obie znajdowały się na wschodnich ścianach murów i połączone były łamaną rampą z 90 stopniowymi, ostrymi zakrętami. Dodatkowo machikuły w bramach były znacznie lepiej wykonane i bardziej skomplikowane niż w innych zamkach krzyżowców, pozwalając na zastosowanie szerokiej gamy broni, aby przeszkodzić oblegającym w dostaniu się do zamku. Droga ta była śmiertelnie niebezpieczna, wręcz nie do przebycia dla potencjalnego wroga, jeżeli nie zajął on uprzednio zewnętrznych murów - była otwarta na ostrzał tak z pierwszej, jak  z drugiej linii murów,  dawała  obrońcom szansę na niczym nie skrępowane zmasakrowanie nacierających wojsk. Samo wyważenie zewnętrznych bram nic właściwie nie dawało, a ewentualne wyjścia z ramp na  zewnętrzny mur można było spokojnie zatarasować, o czym mówią źródła opisujące oblężenie z 1271 roku.
Pierwsza linia murów, prócz walorów obronnych, była także ważna dla codziennego życia garnizonu. Baszty pozwalały na zamontowanie młynów (jedna była na pewno używana jako młyn przed 1271), a pomieszczenia wewnątrz wałów można było wykorzystać jako magazyny; wolny teren między obiema liniami obrony był na pewno w jakiś sposób użytkowany, choćby jako miejsce koczowania lokalnej ludności, jak w 1271, kiedy okoliczni wieśniacy skryli się w Krak des Chevaliers przed nadchodzącą muzułmańską armią.

(Po lewej) pozostałości po młynie na północno - zachodniej baszcie (Po prawej) magazyny zamkowe, w których trzymano żywność




















Południowo - zachodnia i południowa wieża wewnętrznego zamku
Zamek wewnętrzny, wzniesiony w XII wieku, został przebudowany podczas wznoszenia drugiej linii murów, najpewniej aby unowocześnić i  dostosować konstrukcję do nowych zadań. Wysokie, usadowione blisko siebie baszty zamku dawały obrońcom świetne pole dla ostrzału, a w pomieszczeniach wewnątrz nich było dużo miejsca dla obrońców; południowo zachodnia wieża służyła np. jako miejsce zakwaterowania dla Wielkiego Mistrza Szpitalników i dla rycerzy zakonnych (w połowie XIII wieku garnizon twierdzy stanowiło m.in. 60 rycerzy zakonnych). Od strony południa i zachodu mury i wieże zamkowe spoczywały na nachylonych, sztucznych stokach, które dawały świetną obronę przed maszynami oblężniczymi oraz chroniły  twierdzę przed skutkami trzęsień ziemi. 
Troszkę inaczej wyglądają mury wewnętrznego zamku od północy -  tu sztucznie wykonany stok zastąpiony jest naturalnym spadkiem terenu. Wieża północna miała znacznie mniejsze znacznie obronne, a większe mieszkalne - w jej górnej części znajdowały się najlepiej oświetlone pomieszczenia, zajmowane zwykle przez dostojników odwiedzających zamek (najpewniej w niej przez pewien czas zamieszkiwał Andrzej IV, jeden z najsilniejszych i najbogatszych królów Węgier). Poniżej znajdowała się niewielka boczna brama (poterna), która, w przypadku natarcia na główną bramę, pomagała w zachowaniu kontaktu I  i II linii umocnień.
(Po lewej) północna wieża wewnętrznego zamku (Po prawej) Boczne wejście w północnej wieży
















(po lewej) widok na dziedziniec zamku (po prawej) wejście z dziedzińca do kaplicy/meczetu


Prócz koszar w wieżach i magazynów we wnętrzach murów w zamku, przy dziedzińcu, wzniesiono niewielką kaplicę, która była dwa razy przebudowywana: po 1170 i po 1271; w drugim przypadku zmieniono ją w meczet. Choć na pierwszy rzut oka prosta i surowa w formie, kaplica zamkowa kryje jedne z niewielu zachowanych fresków z czasów wypraw krzyżowych (ich zachowanie zawdzięczamy między innymi temu, że muzułmanie podczas przebudowy pokryli je warstwą tynku). Ozdobne łuki okien przed wejściem to pierwsze oznaki wczesnego gotyku, który dopiero zaczął się formować w XIII wiecznej Europie; stanowią one jeden z niewielu zachowanych elementów architektury dekoracyjnej w Krak des Chevaliers, podporządkowanej wybitnie osiągnięciu celów praktycznych. Dodatkowo na filarach wyryto napisy po łacinie sławiące cechy, które rycerz powinien posiadać, i przestrzegające przed takimi, których rycerz ten nie powinien w sobie rozwijać.

(Po lewej) sklepienie portyku przy wejściu do kaplicy (Po prawej) jeden z napisów po łacinie

Krak des Chevaliers było jednym z wielu przystanków na trasie bardzo ciekawej wycieczki przej Jordanię i Syrię, której byłem członkiem w 2007 roku, tuż przed moimi 18 urodzinami. W tamtym czasie Syria była chętnie odwiedzana przez turystów m - sam Krak des Chevaliers, jak widać na zdjęciach, był dosłownie wypełniony zwiedzającymi, pochodzącymi z bardzo różnych miejsc na świecie. W pamięci szczególnie utkwiła mi grupa roześmianych syryjskich nastolatków. Ówczesna Syria nie zdradzała żadnych oznak, a może ja ich nie zauważyłem, że już zaledwie 4 lata później wybuchnie na jej terenie trwająca do dziś wojna domowa.
Zamek, jako budowla obronna, został zajęty przez wojska rebeliantów gdzieś na przełomie 2011 - 2012. Od pierwszych dni wojny powstańcy szukali schronień w zabytkowych dzielnicach miast, starych twierdzach i antycznych ruinach; co więcej, zabytki na terenach przez nich zajętych zaczęły być regularnie rabowane, co dobitnie widać na satelitarnych zdjęciach Apamei (więcej tutaj). Powodem zajmowania i plądrowania tych miejsc była albo czysta chęć zyskania na kryzysie, albo nadzieja, że takie miejsca nie zostaną ostrzelane przez armię syryjską. Rebelianci liczący na bezpieczne schronienie w Krak des Chevaliers znacznie się przeliczyli, gdyż oddziały lojalistów przeprowadziły w 2012 roku regularny ostrzał zamku, a w 2013 samolot zbombardował jego wnętrze.
Od 2014 roku Krak des Chevaliers znów jest w posiadaniu Syryjskiego rządu; rozpoczęły się  pierwsze oględziny zniszczeń. Właściwe mury, mimo ponad 700 lat na karku, świetnie wytrwały ostrzał  i ich uszkodzenia są, na szczęście, znikome. Znacznie gorzej wygląda sprawa z dziedzińcem zamku - najbardziej ucierpiała kaplica, zabytkowe okna portyku zostały w większości zniszczone (współczesne zdjęcia tutaj).
Mam nadzieję, że trwający od 2011 roku konflikt dobiegnie wreszcie końca, choć ostatnie działania ISIS w Iraku mogą skłaniać do przypuszczeń , że zabytki Bliskowschodnie przez wiele kolejnych lat będą niszczone lub plądrowane w imię fundamentalistycznych idei garstki kulturowych prymitywów, mających za nic szacunek dla drugiego człowieka, a tym bardziej dla jego historii. Wydaje się jednak, chcę w to wierzyć, że Krak des Chevaliers  ten konflikt już nie będzie dotyczył  i  za 2-3 lata (może ciut dłużej; jestem optymistą), po naprawie kaplicy, znów w jego korytarzach będzie można zobaczyć tłoczących się turystów narzekających na słabe oświetlenie.

Dziękuję bardzo za lekturę 3 wpisu na moim blogu, jak najbardziej zachęcam do komentowania!