piątek, 2 lutego 2018

Krótka wycieczka na południe (Szkocji)

Początek października minionego roku był wyjątkowo ciepły i słoneczny jak na deszczowe Wyspy Brytyjskie, z temperaturą w południe dochodzącą do nawet 20 stopni. Udało mi się już wejść w rutynę akademicką na tyle, że nie musiałem spędzać weekendów na chaotycznym przygotowywaniu zajęć na kolejny tydzień. Nic więc dziwnego, że naszła mnie ochota by wykorzystać tych parę chwil tymczasowej wiosny i przyłączyć się do organizowanego przez znajomych całodniowego wypadu poza Edynburg. Wraz z koleżanką, studentką Neuropsychologii, oraz jej węgierskim chłopakiem/kierowcą spędziliśmy kilkanaście godzin na radosnym błądzeniu samochodem po co bardziej interesujących miejscach  Szkocko-Angielskiej granicy, tak historycznej jak i współczesnej. Region przygraniczny obfituje w różnego rodzaju ciekawostki, od pozostałości neolitycznych osad po względnie współczesne gorzelnie. Bezcelowym i troszkę zbyt męczącym byłoby jednak wyliczanie i drobiazgowe opisywanie wszystkiego co można podczas takiej wyprawy doświadczyć. Nie chcąc za bardzo zanudzać czytelników skoncentruję się zatem na dwóch miejscach, każde po innej stronie  granicy, każde z własną, oddzielną historią, odległą od siebie o prawie tysiąc lat; oba jednak bardzo fotogeniczne i godne polecenia.

Centrum Jedburgh, z ruinami kościoła oraz pobliskiego opactwa w centrum (źródło: google maps).
Od strony Szkockiej: Opactwo w Jedburgh

Jadąc samochodem w kierunku granicy Szkocji z Anglią, drogą z Edynburga do Newcastle upon Tyne, trudno ominąć Jedburgh, miasteczko o bogatej i burzliwej historii. Deadard w galeickim albo Jeddart/Jethart w staroszkockim, jako stała, samodzielna osada istniało pewnie już od czasów rzymskich, jednak pierwsze pisemne wzmianki o Jedburgh wiążą się z ufundowaniem lokalnego kościoła na przełomie IX/X wieku n.e. Na przełomie XII i XIII wieku miejsce to zaczęło nabierać strategicznego jak i symbolicznego znaczenia dla królestwa  Szkocji.  W 1118 r. Dawid I, tuż przed oficjalnym wstąpieniem na tron, sprowadził pierwszych mnichów z zakonu Augustynanów z miejscowości Beauvais w Północnej Francji i ufundował im opactwo w Jedburgh. Oficjalnie opactwo zaczęło działać w 1147 r., stając się szybko miejscem licznie odwiedzanym tak przez lokalne pospólstwo jak i wielmożów. W tym samym czasie wzniesiono zamek w Jedburgh oraz przyznano miasteczku miano „królewskiej miejscowości” (Royal Burgh). Patronat królewski nie skończył się jednak ze śmiercią Dawida I, ale był dalej kontynuowany przez jego potomków. Na rosnące znacznie Jedburgh wskazywał także fakt, że wiele ważnych politycznie ślubów, w tym panujących władców, odbyło się właśnie w kościele opactwa.

Jedburgh, widok z dawnego budynku młyńskiego na ruiny kościoła, z pozostałościami piwnicy widocznymi poniżej.
Jedburgh, wnętrze kościoła.
Liczne nakłady finansowe oraz regularna troska przywódców Szkocji przyczyniły się do znacznego wzrostu ekonomicznego całego regionu. Szkocja, próbująca się zdystansować kulturowo od południa ale też powoli przesuwać swoje wpływy w tym samym kierunku, intensywnie inwestowała w tereny przygraniczne, wywierając coraz większy nacisk na północne rejony Anglii. Nic dziwnego, że taka sytuacja szybko stała się solą w oku dla Angielskich królów oraz ich wasali, regularnie usiłujących zmienić ten stan rzeczy i przejąć inicjatywę – czasami dyplomatycznymi, ale częściej prostszymi acz znacznie brutalniejszymi metodami. I tak w XIV wieku miasteczko i opactwo regularnie przechodziło z rąk do rąk; nie wpłynęło to jednak za bardzo na działalność Augustianów. Walki w XV  i XVI wieku stawały się jednak coraz bardziej zawzięte, z regularnym łupieniem oraz paleniem Jedburgh i opactwa. Wraz z reformacją w 1560 r., pomimo zapewnienia lokalnej społeczności mnichów niezależności od kościoła anglikańskiego oraz swobody wyznania, działalność opactwa zaczęła powoli zamierać. Brak środków na regularne remonty monumentalnego kościoła doprowadził do przeniesienia centrum religijnego Jedburgh (już w pełni Anglikańskiego w swojej naturze) z terenów opactwa do nowo wybudowanego kościoła w centrum współczesnego miasta. Dawne założenie zostało całkowicie opuszczone i pozostawione na pastwę natury.

Jedburgh, groby niektórych opatów ulokowane zostały we wnętrzu założenia, pod podłogą pomieszczeń administracyjnych.
W 1917 dawne tereny opactwa przeszły z powrotem w ręce Szkotów i natychmiast zostały wpisane na listę historycznych monumentów; widoczne ruiny otoczono opieką konserwatorską. Jednak dopiero w latach 90tych XX wieku rozpoczęto prace archeologiczne zakrojone na szeroką skalę, mające na celu zabezpieczenie i udokumentowanie tego co zostało z opactwa. Badania doprowadziły do odkrycia pozostałości piwnic (lokalni Augustiańscy mnisi słynęli z produkcji wysokiej jakości cydru; jabłka do tego przeznaczone były przechowywane w specjalnie urządzonych podziemnych magazynach), koła wodnego, dwóch dziedzińców, wspólnego budynku mieszkalnego wraz z pozostałościami sali jadalnej, a nawet grobów dawnych opatów, pochowanych pod posadzką pokoju spotkań.  Odkrycia pozwoliły na rekonstrukcję codziennego życia mnichów z Jedburgh na przełomie XIII i XIV wieku.

Jedburgh, groby wewnątrz jednej z naw kościoła. Nie tylko królowie ale takzę lokalni wielmoże wspierali rozwijające się opactwo, często w zamian za możliwość wiecznego spoczynku w wyznaczonym miejscu na terenie kościoła.
Od strony Rzymskiej….to znaczy Angielskiej: Wał Hadriana

Wał Hadriana to, wbrew pozorom, znacznie więcej niż tylko niski, zarośnięty mur ciągnący się ponad sto kilometrów w poprzek Wielkiej Brytanii, z okazjonalną bramą bądź wieżą to tu to tam. W I wieku n.e., na rozkaz cesarza Hadriana, w czasie mniej-więcej dekady powstał skomplikowany system obronny, składający się z muru wspartego dziesiątkami  fortów dla piechoty oraz kawalerii, pomiędzy którymi powstała sieć dobrze utrzymanych rzymskich dróg. Forty były budowane nie tylko na linii muru, ale także do kilkunastu kilometrów poza nim, po części by zapewnić dodatkową obronę ale również by wspierać lokalne osady; stanowiły centra logistyczne i administracyjne, ze spichrzami i magazynami pełnymi broni i jedzenia oraz domostwami dla oddelegowanych na granicę imperium Rzymskich oficjeli. Pomimo tego rozmachu wał Hadriana stosukowo krótko pełnił pierwotną funkcję obronną. Z czasem ważniejszym stało się kontrolowanie przepływu ludności oraz handlu, niczym na współczesnych granicach międzypaństwowych. Z tego powodu zaczął wywierać ekonomiczną oraz kulturową presję na coraz bardziej zależnych od handlu z Rzymem mieszkańcach południowej Szkocji. Doprowadziło to do stopniowego włączania terenów na północ od wału Hadriana do prowincji Brytania. Obowiązek obrony terenów rzymskich został wkrótce przeniesiony na nową linię wałów Antonina. Forty wału Hadriana były w tym okresie tylko częściowo obsadzone, jednak użytkowano je jeszcze w połowie V wieku n.e.,  cztery dekady po wycofaniu się Imperium Rzymskiego z Wysp Brytyjskich. Sugeruje to, że lokalne władze, próbując utrzymać swoje wpływy, dalej uważały wał za strategicznie ważny, choć pewnie już nie jako jednolite założenie a sieć niezależnych od siebie ufortyfikowanych osad. Niestety, w kolejnym wieku cały system popadł w ruinę. Część fortów co prawda zmieniła się w osady a następnie średniowieczne miasta, większość została jednak na stałe opuszczona bądź wręcz rozebrana, by uzyskać materiały do budowy dla lokalnej ludności.

Fort w Corbridge z widocznymi fundamentami spichrzów (dwa podłużne prostokąty koło współczesnego budynku muzealnego), oficjalnego budynku w centrum oraz fragmentem rzymskiej drogi. Na południu pozostałości baraków i niewielkie założenie świątynne (źródło: google maps).
Dobrym przykładem fotu poza główną linią obrony są ruiny w Corbridge, cztery kilometry w głąb kontrolowanej przez Rzymian Brytanii. Powstał pierwotnie jako fort zaopatrzeniowy w pobliżu już istniejącej osady (bądź osad). Koło 163 r. został jednak przebudowany na wzór rzymskiej osady, z częścią baraków zmienionych na (prawdopodobnie) publiczne forum oraz kapliczkami dla rzymskich bogów poustawianymi po obu stronach głównej drogi. W późniejszych czasach (III-IV wiek n.e.) fort był siedzibą wysokiego rangą Rzymskiego oficjela; nie wiemy jednak kto to był i jaką funkcję sprawował. Nie wiadomo też kiedy tereny dawnego fortu przestały być zamieszkane, choć musiało to nastąpić nie później niż w V wieku n.e. Region ten nie został jednak opuszczony i w późniejszych wiekach istniały osady w bezpośrednim sąsiedztwie pozostałości fortu. Do dziś istnieje niewielka miejscowość niecały kilometr od ruin.

Corbridge, typowe rzymskie spichlerze.
Corbridge, południowe założenia mieszkalne.
Housesteads, fort rzymski z zachowanym systemem obronnym wkomponowanym w główny mur wału (źródło: google maps).
Przykładem fortu włączonego w system obronny wału jest założenie w miejscowości Housesteads (niedaleko przerwy w wale z samotnym drzewem sykomorowym, pokazanym w quasi-historycznym filmie „Król Artur”). Powstały koło 124 r. n.e., pierwotnie dla lokalnych oddziałów piechoty wspartych przez kohortę Rzymskich legionistów, na wzgórzu zapewniającym dobrą widoczność w każdym kierunku był parokrotnie przebudowywany. Fort, zapewne dzięki swojemu strategicznemu położeniu, był niestannie użytkowany aż do początków V wieku n.e. W przeciwieństwie do Cordbridge, po wycofaniu się Rzymian Housesteads popadło szybko w ruinę a region wokół fortu był używany tylko jako pastwiska oraz tereny rolnicze, bez śladów większych osad w pobliżu. Znajdująca się w pobliżu ruin fortu farma słynna jest z faktu, że jednym z jej wielu właścicieli był znany XVIII wieczny rozbójnik, grasujący wzdłuż granicy Szkocji z Anglią. Założenie w Housesteads jest w pełni odkopane; w jego skład wchodziły baraki dla żołnierzy, stajnia, dwa spichlerze, dom dowódcy, główny plac, system cystern oraz publiczna latryna z nadal działającym systemem odprowadzania nieczystości. Pozwala to zwiedzającym na niczym nieskrępowane, dokładne przestudiowanie rozplanowania tradycyjnego fortu rzymskiego.


Housesteads, widok z południa na zachowane ruiny fortu.
Housesteads, wnętrze fortu.
Housesteads, toaleta publiczna z zachowanym kanałem odprowadzającym nieczystości. W tle po lewej widać cysternę.